Searching...
wtorek, 13 marca 2012

Chamstwo i drobnomieszczaństwo

Jadę ci ja sobie wczoraj z mężem po angielskiej prowincji, aż tu kątem oka dostrzegam jakiś polski napis (a co wy myślicie, że ja nie mam kąta oka *  :) 
I tak jak moje ucho wszędzie wyłapuje polskie brzmienie, nawet jak niewyraźne słowa gubią się gdzieś w szumie ulicy, tak też i moje oko jest bardzo wrażliwe na piękno ojczystego języka.
Serce mocniej bije, bo przecież oto polski akcent na albiońskiej ziemi!
A skądżesz to? Tak nagle, niespodziewianie, tak zupełnie z zaskoczenia?

Patrzę, czytam i oczy przecieram ze zdumienia.

A to się uczepili! Co za podła dyskryminacja!





Oczywiście w całości wyglądało to mniej groźnie, ale przysięgam, że w pierwszym porywie przeczytałam to właśnie tak: rude to stare**
Te kreski i przecinki na górze podświadomie zignorowałam :))


A już się zbierałam, w iminiu moich wszystkich rudych koleżanek, ogłosić wieczysty bojkot Pizzy Hut ...



To trochę taki dowcip w stylu podwórkowym, jakimi 'zaginało się' koleżanki w piaskownicy:
- A w jakim to języku: "tulismanorę"? (naprawdę, wielu się nabrało, że to włoski ;))

I tu przypomniała mi się jeszcze jedna anegdotka.
Byłam kiedyś (wstyd się przyznać, ale co tam) na OHP*** w tzw. Enerdówku.
W ramach rozrywki i ukulturalniania hołoty zza Odry zabrano nas na wycieczkę do pałacu Sanssouci w Poczdamie.
Po powrocie z wycieczki czekaliśmy na długo nie nadciągający obiad.
Wszyscy gadali jednen przez drugiego. Różne wątki się mieszały, każdy chciał wtrącić swoje trzy grosze.
Nagle usłyszłam kątem (kąt ucha też mam, a co!) fragment konwersacji, a właściwie tylko końcówkę wypowiedzi: ... są szanse!
Obróciłam się w kierunku osobnika z groźną miną.

- Coś ty! - pouczyłam mentorsko - to się nie mówi jakieś 'Sąszanse', tylko 'Sansusi'! - poprawiłam matoła, pusząc się z dumy, że tak bezbłędnie zapamiętałam francuską wymowę.
Zapamiętałam też sobie na długo dziki rechot współbiesiadników ...

***
A tak w ogóle to jestem w takim wyluzowanym nastroju, bo przeżyłam spotkanie z szefową, choć jeszcze nie nadgoniłam ze wszyskimi raportami (przez te 2 tygodnie doszły nowe :)).
Nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że ona czasami stosuje 'szkołę uników', czyli zupełnie świadomie mnie o pewne rzeczy nie pyta, wychodząc z założenia, że 'temat nieomawiany nieistnieje'.
I przyznam, że ja dość lubię grać tę grę :)

 
* jeden z moich ulubionych skeczy kabaretu Hrabi; 'kąt oka' gdzieś na początku drugiej minuty


video


** rude = chamski/niegrzeczny
stare= gapić się
It's rude to stare= To niegrzecznie, tak się wgapiać (w domyśle, że powinniśmy wejść i nabyć - mało odkrywcze, swoją drogą)
*** OHP - Ochotniczy Hufiec Pracy, organizowany przez Związek Socjalistycznej Młodzieży Polskiej (jak ja się na tym hufcu znalazłam - nie mam pojęcia, bo do związków żadnych nie należałam :))


wtorek, 13 marca 2013




2012/03/13 06:15:48
hahaha rude to stare mnie ubawiło z rana :) dzięki Fi :):) a najsmieśniejsze jest to, że, mimo iż inglisz mam przyzwoicie opanowany, długą chwilę nie mogłam załapać, o co chodzi z tymi niegrzecznymi starymi lodami ;)))))))))))

2012/03/13 06:51:52
Buhahhaa!!!! Nieźle, chociaż szczerze przyznam, że i ja bardziej zwróciłabym uwagę na dwie ostatnie linijki reklamy, odbierając te słowa tak, jak TY. Fantastyczna sprawa! Chyba zapodam to jako swego rodzaju kalambury na następnym zjeździe :)

2012/03/13 07:18:15
No przyznacie same, że jednak się ten polski wysuwa na pierwszy plan :)
Mi też zajęło parę sekund, by zrozumieć, dlaczego się tak tych rudych uczepili ni z tego ni z owego :)
Widać, po tylu latach mój mózg się jeszcze nie przestawił na myślenie po angielsku (ani tym bardziej na angielskie myślenie :))
Śnię też po polsku (jeśłi w ogóle).
I oczywiście liczę też zawsze po polsku.

2012/03/13 07:25:48
Mnie się zdarza, ze po dłuższym pobycie na Ukrainie (którą tak jakoś sobie ulubiliśmy) przestawiają mi się literki w głowie i już po powrocie wciąż czytam cyrylicą. Na przykład "puma" to dla mnie automatycznie "rita". Na szczęście szybko mi wraca.

2012/03/13 08:11:31
He,he... nie ma to jak porządna dawka humoru do porannej kawy:)

Mam nadzieję, że starczy na cały dzień!
(Humoru. Kawy sobie jeszcze doleję. Parę razy. Bo za oknem dziś mokro, szaro i ponuro akurat).

2012/03/13 09:24:23
@Mukla
Cyrylica mnie rozkłada. O ile jeszcze parę zdań po rosyjsku sklecę, to już czytanie mi nie idzie w ogóle (choć kiedyś, jak musiałam to się czytało i to i owo).
A więc Edukacja Pumy? Nie. To by była Edukacja Ritu :))

@Ren-ya, a do kawki lody z ciastem francuskim? :)

2012/03/13 09:34:46
Eh... chciałaby dusza do raju....
(niestety, do kawki niskokaloryczne pieczywo chrupkie, muśnięte powidłem śliwkowym;))

2012/03/13 19:42:52
Wtranżoliłabym takie ciastko z lodami w try miga. Ale mi nie wolno. Dobrze, że nie mam w pobliżu Pizza Hut. Nawet w oddali nie mam, jest w najdalszej dali, a tam to nawet zgrzeszyć bym nie jechała.
Też byłam w NRD na ohapie, a co, fajnie było, piłowaliśmy jakieś metalowe obiekty, mam nadzieję, że nie wojskowego znaczenia, haha. A w weekendy były mecze, chłopaki z fabryki kontra chłopaki z naszego ohapu (my wszyscy harcerze byliśmy), wiadomo, nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, wygrywali nasi

2012/03/14 00:23:57
A ja zawsze myślałam, że rude to fałszywe... ;))) A jednak stare...

Moja matka przyjechała z Francji jak miała 14 lat i do teraz (ma 76) liczy tylko po francusku - inaczej nie umie. Ciekawe.

2012/03/14 10:37:25
@Kasiu i tak trzymać. Ja niestety silnej woli nie mam, choć akurat takie zestawienie mnie nie kusi. Już wolę chrupki chlebek z powidłami śliwkowymi :)

Co do ohapów, to ja też bardzo miło wspominam. My porządkowaliśmy miejskie parki, a więc cięcie, sadzenie, grabienie - coś co uwielbiam :)
Wydałam wszystkie zarobione pieniądze na kosmetyki i jedzenie (bo to było jeszcze za czasów, kiedy w Polszy nic na półkach).
No ale przynajmniej pałac 'Sąszanse' zwiedziłam i byłam na koncercie Brucea Springsteena :)

@ Rest, no widzisz, człowiek się całe życie uczy :)
Jeśli zaś chodzi o liczenie, to chyba jest to taki mocno wyuczony nawyk, powtarzany bardzo wiele razy. Podobno część ludzi, którzy stracili mowępo wylewach, jedyne co potrafią zrobić (przed rehabilitacją) to podpisać się i liczyć.

Słyszałam też taką opinię, że dopóki się liczy i śni w ojczystym języku, nie można mówić o naturalizacji.
Ja więc jestem 100%-ową Polką :)

2012/03/14 15:29:34
Co do snów, to zaznałam zjawiska odwrotnego. Otóż od czasu do czasu śni mi się, że rozmawiam po angielsku:) I to płynnie:) I sama sobie się w tych snach dziwię, skąd ja tak potrafię, bo przecież podstawy jedynie liznęłam i to już dawno temu, a podczas moich krótkich pobytów w Irlandii zwykle odzywam się jak najmniej i jak najprościej, a i to z wielkim stresem....
(hm... chyba mały off-topic zrobiłam... sorry;))

2012/03/19 01:21:04
Ren-ya, pomarzyć zawsze można (po angielsku to brzmi lepiej, bo do śnić i marzyć można użyć 'dream' :))
A co, nie przenoszą ci się te umiejętności w real? Cholerka!
Ps. offtopiki mile widziane :)

2012/03/19 20:51:49
Też mi się czasem wysuwa polski przed języki inne, np. w takim markecie budowlanym, worek węgla do grilla a na worku bardzo zachęcająco dużymi literami "SUPERGLUT" :-O
Ale im więcej języków, tym zabawniej. Bo jak tu nie prychnąć, biorąc do ręki w Finlandii paczkę czipsów z napisem "MEGAPUSSI"?!

(o podpowiedzi językowe proszę się zwracać do Wujka Google, oddział Translator, albo bezpośrednio do mnie jako langusty ;-)

2012/03/22 20:46:02
@Nemuri, superglut jest piękny, ale MEGAPUSSI wymiata! Lepsza nawet od żarówek OSRAM. Ekhm... tzn. LepszE chciałam powiedzieć ;))

0 comments:

Prześlij komentarz

Niepisanym prawem tego bloga jest lista komentarzy dłuższa od samego wpisu - uprasza się o podtrzymywanie tradycji:)

 
Back to top!