Searching...
wtorek, 3 grudnia 2013

Tu się pisze! Piszesz się?

Ten pomysł chodził już ze mną od pewnego czasu.
Zmieniał swą formę i dojrzewał.
Czy jest zjadliwy?
Oceńcie sami.
Czy jest lekkostrawny?
Czas pokaże.


W różnorodności siła

Pisałam już kiedyś o wystawie uczniów liceum plastycznego, którzy mieli wykonać pracę zatytułowaną 'Dedal i Ikar'. Technika była dowolna. Rzeźba, instalacja, rysunek, makieta. Efekty były zdumiewające. Było parę prac wybitnych, kilka dobrych, parę przeciętnych. To, co poruszyło mnie najbardziej, to jak można jeden temat potraktować z tak wielką różnorodnością.
Symbolicznie, minimalistycznie, barokowo, surrealistycznie.


Tak samo jest w blogosferze.
Czasami jeden temat przewija się przez wiele blogów (wprawiony w ruch bądź to przez jakieś wydarzenie medialne, bądź przez kontrowersyjny wpis). Czasami wynika z tego gorąca polemika, innym razem powstaje zbiór uzupełniających się wypowiedzi.
Lubię sobie czasami poobserwować takie międzyblogowe interakcje.


I to mnie natchnęło, żeby stworzyć międzyblogową zabawę, która polegałaby na pisaniu raz w miesiącu wpisu na pewien ustalony odgórnie temat (do szczegółów przejdę za chwilę).


Krótko i na temat
 

Pamiętam, jak bardzo nie lubiłam tych dziwacznych 'wprawek' wymyślanych przez moich nauczycieli z koledżu w stylu: 'Wytnij z gazety zdjęcie jakiegoś człowieka i opisz, o czym myślał w momencie, w którym mu je robiono' czy 'Widok z mojego okna'.
Irytowało mnie, że tak bardzo potrzebne natchnienie nigdy nie przychodziło w porę. Szukałam wyrazów i zwrotów, by sklecić w spójną całość pomysły błąkające się niemrawo po mej głowie. Nienawidziłam limitu słów, niecierpiałam być ograniczana narzuconym mi stylem raportu czy innej rozprawki polemicznej, a siedzenie godzinami nad pustą kartką uważałam za nic innego, jak marnowanie życia.


A jednak ... gdy już stworzony w pocie czoła (i ze zryczanym potomkiem u nogi) esej czy paragraf (tak, tak często musieliśmy pisać tylko paragraf wstępny, w taki sposób, by zarysować w nim treść tekstu i zachęcić potencjalnego czytelnika do kontynuacji) leżał wydrukowany w teczce z napisem 'Creative Writing', ogarniało mnie uczucie satysfakcji.
Nie, nie samozachwytu, ale właśnie satysfakcji z tego, że jednak udało mi się stworzyć całkiem zgrabny tekścik.
Jego wartość merytoryczna, jak i poprawność gramatyczno-stylistyczna były oczywiście później wystawiane na porządną próbę i nie zawsze zyskiwały równie wysokie noty w oczach moich 'mistrzów', co w moich własnych.


Sama praca nad tekstem, nad jego spójnością i przejrzystością sprawiała mi jednakże dużą przyjemność i spowodowała, że polubiłam pisanie (choć nadal nie pałam miłością do raportów :)))
Zresztą, co ja będę Wam, blogerom, tłumaczyć ...




Blogowe łańcuszki i cykle

Na pewno je znacie. Ja sama brałam udział chociażby w takich jak Versatile Blogger, Ulubione Seriale czy (parokrotnie!) Liebster Blog Award.
Kiedy dostałam pierwsze zaproszenie od Kasi.eire, to omal nie pękłam z nadmiaru emocji, że ktoś mnie w ogóle zaprosił. Kolejne zaproszenia też były, rzecz jasna miłe, ale miały dwie wady: spadały na człowieka nieoczekiwanie i trzeba było rzucać wszystko i pisać niezaplanowany post oraz wymagały typowania kolejnych blogerów, którzy ... często wcale nie mieli ochoty się bawić i musieli się potem gęsto tłumaczyć :)))

Sama idea tych 'łańcuszków' nie jest jednak wcale taka zła, bo pozwala na zapoznanie się z blogami, na które by się być możne nigdy nie natknęło.
Nie każdy jednak lubi się uzewnętrzniać i pisać o sobie.


Inną formą blogowej zabawy są cykle rozpowszechnione głównie przez blogerki książkowe, czyli np. wrześniowa recenzja romansu czy kryminalne wyzwania.
I to one, w pewnym sensie mnie zainspirowały, choć głównym motorem napędowym był ... 

'Miszczu' Kominek

Nie lubię gościa. No nie lubię i już.
A raczej nie lubię jego wirtualnej autokreacji, którą nam serwuje, bo prywatnie to może i całkiem swój chłop.
Co nie przeszkadzało mi (O, kobieca przewrotności!) w przeczytaniu jego pierwszej książki (tak wiem, wiem, obiecałam rok temu, że napiszę recenzję), oraz sięgnąć po drugą.

W pierwszej przeczytałam taki fragment:

"Nazywam to testem monety.
Rozejrzyj się wokół siebie i skup się na trzech przedmiotach. Przede mną znajdują się szklanka, telefon i moneta.
A teraz zamknij oczy i uczciwie odpowiedz sobie, czy byłbyś w stanie napisać o tych trzech rzeczach ciekawą historię, na co najmniej pięćdziesiąt stron maszynopisu.
Nie?
No cóż, jeśli nie jesteś w stanie zapełnić pięćdziesięciu stron opowieścią o przedmiotach, które towarzyszą ci niemal każdego dnia od urodzenia, to nie nadajesz się do tej roboty [pisania bloga]. Na szczęście tylko teoretycznie. Zapomnij o tym teście. Wymyśliłem go wyłącznie na potrzeby mediów, aby błyskotliwie odpowiadać dziennikarzom zadającym arcyciekawe pytania w rodzaju: jaką masz radę dla początkujących blogerów?"
("Bloger", Tomek Tomczyk, s.16)

Czyli cały Kominek. Coś tam rzuci w przestrzeń kosmiczną kreując się na autorytet, po to, by za chwilę temu zaprzeczyć.
Ale tym testem mnie wziął na ambicję :)
Od razu zaczęłam sobie w głowie układać opowiadanie o szklance, telefonie i monecie.


Książka pt: "Blog. Pisz, kreuj, zarabiaj", którą kupiłam, by zaspokoić ciekawość w kwestii tego, CO JESZCZE można napisać o blogowaniu, również dostarczyła mi inspiracji.
Tym razem negatywnej. 

Nie chcę recenzować przed przeczytaniem całości (a mam za sobą dopiero parędziesiąt stron).
Ale ludzie!
Język guru blogowania jest tak męczączo przaśny, tak bardzo stylizowany (?) na rozmowę kumpli przy piwku, że aż się wierzyć nie chce, że rzecz jest, bądź co bądź, o PISANIU.

Ja wiem, wiem, wiem, że żeby się dobrze kreować i zarabiać wcale nie trzeba mieć smykałki do pisania, a tylko strategicznie umieć zdobyć czytelników i sprzedać wykreowaną przez siebie markę.
Czy jednak - wiedząc o swojej sile oddziaływania i mając sporo naprawdę cennych spostrzeżeń  - nie warto było, przyłożyć się też trochę do formy, a nie na każdej stronie serwować 'podwórkowe gadki' w stylu:

"Kominek przez blisko rok swojej działalności w internecie (parę lat przed założeniem bloga) był popierdółką. Nikt mnie nie zauważał, nie dyskutował ze mną, zlewano mnie jak ostatniego leszcza."
(Blog. Pisz, kreuj, zarabiaj." Tomek Tomczyk, s. 19)
czy
Jeśli bywasz na branżowych konferencjach, to wiesz, że poza tym, że na nich wszyscy liżą się po wszystkim, to zazwyczaj słuchamy ludzi, których prezentacje są równie porywające, co odcinki M jak miłość. Tylko hardcorowcy siadają do nich bez aviomarinu. (s.28)

Bloglangłydż, slang branżowy i potoczna polszczyzna w pełnej krasie.
Doprawdy! Jestem zniesmaczona, panie Leszczyk. Oj, przepraszam, Tomczyk!


I jako wypadkowa tych wspomnień, inspiracji i zniesmaczeń powstała w mej głowie myśl, by rozpocząć blogową zabawę pod nazwą:

Finka z kominka

Jeśli chodzi o nazwę, to chciałam nawiązać w niej, rzecz jasna, do 'maestra'.
'Finka' pojawiła się jako pierwszy lepszy, przypadkowy, absurdalny rym do 'kominka'.
Co do wymyślonego przeze mnie logo, to proszę nie wyciągać pochopnych
wniosków psychoanalitycznych odnośnie moich pokładów agresji, skrywanej zazdrości czy innych kompleksów.
Na początku bowiem harcerski nożyk miał spadać z kominka, ale nie chciało mi się to symetrycznie wpasować w ramkę. W związku z problemami natury graficznej, postanowiłam, nieco przekornie, wbić finkę w kominka kominek :)

I powstała taka oto kreacja (na razie zarabianie odkładam na dalszy plan :))
Voilà!



Zasady:

1. W zabawie(!) może wziąć udział każdy, kto prowadzi blog.
2. Wpis ('blogowa wprawka') musi być na ustalony odgórnie temat, może natomiast przybierać dowolną formę (esej, wiersz, felieton, list).
3. Wpis można umieszczać na blogu w dowolnym momencie po ogłoszeniu ustalonego tematu, nie później jednak niż w ostatnią niedzielę miesiąca, do godziny 23:59 czasu polskiego (GMT+1)
4. Wpis powinien mieć nie więcej niż 2 strony w Wordzie (1000-1100 słów).(zdecydowałam się ostatecznie usunąć ten punkt; szczegóły TUTAJ)
5. Informację o wpisie należy przesłać na adres mailowy fidrygauka@gazeta.pl
6. Po upłynięciu czasu na zgłaszanie blogowej wprawki na blogu www.szeptywmetrze.blogspot pojawi się spis wszystkich uczestników wraz z linkami do ich wpisów.
7. Wszystkie wpisy będą brały udział w anonimowej ankiecie, w której może głosować każdy (nie tylko uczestnicy zabawy).
8. Ankieta będzie aktywna przez tydzień i będzie możliwość oddania tylko jednego głosu z danego adresu IEP.
9. Zdobywca największej liczby głosów wybierze temat następnej 'blogowej wprawki'.  Może to być jakaś gorąca kwestia, parę niepowiązanych ze sobą słów, niedokończone zdanie, pytanie, maksyma. Sky is the limit.
10. Uczestnicy zabawy mogą (choć nie muszą) umieścić na swoim blogu banerek informujący o uczestnictwie w zabawie.

Podsumowując, chodzi o to, żeby rzucić samemu sobie rękawicę i napisać tekst, który wcale nie musi odbiegać od linii tematycznej prowadzonego bloga, a jednocześnie spróbować czegoś nieco odmiennego.
Proszę, tylko nie piszcie mi, że nie macie talentu czy się nie nadajecie z jakiegoś innego powodu!
To jest zabawa, a nie konkurs literacki dla studentów polonistyki!


Do zabawy można przystąpić w każdym momencie.
Nie trzeba brać udziału, jeśli komuś temat 'nie podejdzie' i przyłączyć się ponownie za jakiś czas.
Limit słów wiąże się z tym, że jeśli będziemy chcieli uczciwie podejść do sprawy i przeczytać wszystkie wpisy (A liczę na minimum kilka!), to nie mogą być one za długie.
A termin składania zgłoszeń - ostatnia niedziela - to oczywiście na cześć kreatywnego Cezika i jego różnorodnych interpretacji szlagieru Mieczysława Fogga :)


Jako pierwszą blogową wprawkę proponuję zatem temat ...
Tak, tak! Zgadliście!
Szklanka, telefon i moneta.


To co? Piszecie się?
Jeśli tak, to zapraszam do zabawy.

Termin przesyłania zgłoszeń - 29 grudnia 2013.



Napiszcie, co myślicie.
Nie zróbcie ze mnie Zbigniewa Wodeckiego :)

I do piór Bracia Blogerzy i Siostry Blogerki!
  


wtorek, 3 grudnia 2013


____________________________________________________________

Jeśli chcecie wkleić banerek na swój blog, to poniżej jest kod html.


 



<a href="http://szeptywmetrze.blogspot.co.uk/2013/12/pisze-sie-piszesz-sie.html"> <img src="http://3.bp.blogspot.com/-BGtEoCOTgxk/Up5zT-BJHYI/AAAAAAAACgA/3vLODCH5jGI/s1600/finka+z+kominka+wprawka+1.jpg" width="220" height="400" /></a>









*****

Update: Efekty pierwszej wprawki można znaleźć pod  tym linkiem.
               Zachęcam do głosowania :)

62 comments:

  1. Bardzo ciekawy pomysł i chyba się zgłoszę, mam tylko pytanie natury logistyczno-regulaminowej - czy jeśli piszę aż dwa blogi (ostatni co prawda od niedawna) to mogę się zgłosić do zabawy jako ja i czasem zamieszczać wprawkę na jednym a czasem na drugim?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Dzięki za pierwszy głos. I do tego pozytywny (a wg Kominka, pierwszy komentarz wyznacza trend, he, he).
      Oczywiście, że możesz pisać wpisy na obu blogach (np. jednego miesiąca tu, drugiego tam) bo te wpisy nie będą ze sobą powiązane. To będą byty niezależne, a głosowanie będzie się odbywać za każdym razem na dany wpis (a nie na blog).
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. a to cieszę się, że dobry trend wyznaczyłam ;) jestem dopiero przed lekturą mądrości Kominka (i tych pierwszych i tych drugich), więc nie wiedziałam jak wielką rolę spełniam ;)

      Usuń
  2. Powiem Ci tak, uwielbialam pisac w szkole "na temat", lalam wode, az scierki byly potrzebne ;) Teraz mi sie odmienilo, a moze i dlatego, ze na bloga pisze zawsze o czyms konkretnych. O konkretnych rzeczach nie potrafie za dlugo ;)
    Pomysl mi sie bardzo podoba i sprobuje sie przylaczyc. Zobacze jak z czasem, bo mam teraz tyle rzeczy do napisania, a to by bylo nastepna... dam znac!

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaaa no i koniecznie prosze o recenzje obu ksiazek wraz z wypunktowana odpowiedzia na pytanie: jak stac sie slawna blogerka? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, u mnie z czasem też rożnie bywa, ale ta zabawa, trochę przekornie, ma mnie też mobilizować (bo ostatnio nawet na blogu mało piszę). A tak - wyznaczony cel, wyznaczona data nie będzie ucieczki :)
      Oczywiście nie namawiam zbyt namiętnie, bo to w końcu ma nam wszystkim sprawić przyjemność, a nie stać się przykrym obowiązkiem.
      Jakby co, pisz maila.
      A co do recenzji, to napiszę, jasne, że napiszę (szczególnie, że jedną już mam, ale tak ją dopieszczałam, że w końcu porzuciłam. Teraz będzie okazja dopisać drugą część).
      Natomiast co do rad, to na wiele bym nie liczyła, bo sam Kominek tak się (moim skromnym zdaniem) plącze w zeznaniach, że trudno o jednoznaczne wytyczne :)
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. E to szkoda, szkoda, bo myslalam, ze sie czegos dowiem ;)

      A z pisaniem, rozumiem zupelnie, ale wlasnie ja sama sobie tez rozne rzeczy narzucam, wisi sobie kilka pozaczynanych postow, monoloco na cos czeka, a ja sobie bimbam ;) No nic, zobaczymy ;)

      Usuń
    3. Kasiu, czegoś się na pewno można dowiedzieć, niestety większości rad się w moim przypadku nie da zastosować, jak chociażby ta, że masz czerpać inspirację z Hitlera i Stalina (nie, broń Boże w kwestii postępowania, ale ... wyrazistości). Masz też mieć wielkie ego, uważać się za eksperta i NIGDY nie pytać czytelników o zdanie. Masz im to zdanie narzucać!
      No to ja wysiadam.

      Usuń
  4. Pomysl bardzo mi sie podoba i na pewno sie przylacze do zabawy, chyba jednak nie od samego poczatku (podrozujac ledwo znajduje czas na pisanie regularnych postow na bloga..., ale obiecuje, ze jak wrocimy do Europy cos skrobne od czasu do czasu :)) i oczywiscie bede brala udzial w losowaniach :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyna, ja naprawdę nie wiem, jak Ty masz jeszcze siłę pisać te posty po takich wyczynach, wpinaczkach, wyprawach i oczywiście spacerach z arbuzem :)
      Cieszę się, że pomysł Ci się podoba i póki co zapraszam do udziału w losowaniach (mając skrytą nadzieję, że będzie na kogo głosować :))))
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Na pewno bedzie na kogo glosowac :) A szczerze mowiac Twoj post tak mnie zainspirowal, ze w mojej glowie nawet zaczal sie klarowac pomysl na tekst nieco podrozniczy o szklance monecie i telefonie :) Wiec jesli tylko znajde czas, to moze uda mi sie nawet cos wyskrobac na ten temat :)

      Usuń
    3. Justyno, bardzo się cieszę. Tekst niech będzie jak najbardziej poriomaniacki! W tym jest - jak mi się wydaje - urok całej zabawy: że jeden temat można wpasować w tak wiele stylów.
      No i oczywiście w głosowaniu :))))
      Ja też już chyba mam temat i też będzie 'fidrygaukowy' czyli pewnie jakaś anegdotka :)

      Usuń
  5. Ja od razu mówię "tak", ale wieczorem przeczytam wpis dokładniej i może będę miała jeszcze jakieś pytania! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, bo tu widzę większość niby na tak, a się rakiem wycofuje :)))
      W takim razie czekam na ewentualne pytania.

      Usuń
  6. Podoba się, podoba:) Choć pisanie na zadanie w pierwszym odruchu budzi mój wewnętrzny sprzeciw (bo określony termin, ilość słów, a ja taki swobodny ping pong jestem), to za chwilę w drugim, jest chęć podjęcia wyzwania... Bo to bardzo ciekawe i rozwijające kreatywność zajęcie, człowiek sam nie wie, ile potrafi:)
    ....Ale w grudniu nie obiecuję... Zarobiona jestem, nie nadążam z bieżącymi zajęciami, nawet na maile nie odpowiadam, a to już bardzo brzydko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renya, mam dokładnie takie same uczucia. Szczerze powiedziawszy, w chwili obecnej nie mam zielonego pojęcia, co możnaby napisać na temat jakiejś idiotycznej szklanki czy innej monety. Ale ... jak wyzwanie, to wyzwanie! Muszę dać przykład :)
      Co do grudnia, to Ty się kochana nie wykręcaj, bo to akurat będzie 3 dni po świętach - akurat, w ramach poświątecznego relaksu skrobniesz parę słów :)

      Usuń
    2. Kiedyś czytałam książkę Kena Folleta, którą napisał, bo wykopał na swoim podwórku kawałek starego żelastwa i zastanawiał się jaką historię może mieć owo żelastwo... Byłam pod ogromnym wrażeniem, że przypadkowe wykopalisko przyczyniło się do powstania tak fajnej powieści:) Też bym chciała tak umieć:)
      A Twoje wyzwanie naprawdę mnie pociąga wiec choć nie obiecuję, to również nie wykluczam:) Zobaczymy, jak mi się świąteczny czas rozłoży:)

      Usuń
    3. Ach, o pisaniu poczytnych książek, czy tworzeniu oryginalnych (nowatorsich) prac artystycznych (O komponowaniu nawet nie wspomnę, bo to jest dla mnie zupełnie niepojęte!) to ja nawet nie chcę myśleć, bo mnie zazdrość najszczersza zżera.
      Jeśli mała rzecz (kawałek żelastwa) może się przyczynić do powstania ciekawej powieści, to niechże i finka (w końcu też kawałek żelaza na kościanym trzonku) inspiruje brać blogową do tworzenia ciekawych wpisów :)

      Usuń
  7. noo...to dla mnie tez bedzie wyzwanie. Ja po prostu siadam i pisze co mi slina na jezyk przyniesie, a tu jednak bede musiala wepchnac gdzies glowny temat=) jednak uwazam, ze to ciekawe. Mam nadzieje, ze znajde czas, moze zmobilizuje mnie to do pisania regularnie bloga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo, to Pieprzu koniecznie - regularne pisanie bloga, to to, czego mi brakuje z Twojej strony :)
      Ja też z tych, co nie lubią narzucania i wciskania w temat, ale czasami fajnie jest popłynąć pod prąd :)

      Usuń
  8. Skorpion zaczął skrobać takie teksty na zamówienie raz po raz. Głównie, jak na artystę (hehe) przystało, z braku kasy.
    Pomysł zacny, aczkolwiek, jeśli można, za bardzo podciągnięty wizualnie i werbalnie pod Kominka... Wydaje mi się, że Kominkowi nie trzeba już splendoru, bierz ciężar sukcesu na własne bary, Fidrygauko ;) Ja bym wolała coś może takiego: Literackie fidrygałki pisane u Fidrygauki, albo Nie trzeba mieć wielkiej smykałki,ze bierz pióro i leć do Fidrygauki, albo Szykuj konspekty, czekaja Szepty! Albo Nie pieprz Pietrze wieprza pieprzem, lecz zapieprzaj do Szeptów w Metrze eeeeeee No cos w tym stylu, nieprawdaż. Czy proste Szeptanie u Fidrygauki.
    Skorpion postara się podpiąć.
    Jednakże czemuż nie iśc dalej i nie poprosić kogoś znanego o ocenę i wyłowienie laureata? (mam tylko dwa komputery!) wynik byłby bardziej miarodajny niż ankieta, no ale może się mylę.
    Ahoj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, może jeszcze jedno, jeśli mogę? Może posłużmy się pojęciem znormalizowanego maszynopisu? Pojęcie oznacza 1800 znaków na stronę czcionką bodajże Times new Roman 13, interlinia 2.0.
      Buziol!

      Usuń
    2. Skorpionku, dzięki za cenne uwagi.
      Co do znormalizowanego maszynopisu, to możemy przyjąć takie kryteria, ale nie chciałabym też, żeby liczenie znaków (tak wiem, że Word ma taką funkcję :)) i dokładne trzymanie się parametrów zniechęciło potencjalnych uczestników, których - jak widać po komentarzach - wcale nie ma tak wielu (dominują głównie poplecznicy idei, ale już niekoniecznie uczestnictwa :)))
      Jedynym celem limitu jest danie szansy zainteresowanym na przeczytanie wszystkich wpisów bez konieczności poświęcania na to doby (ograniczenie długości - to będzie MOJE NAJWIĘKSZE WYZWANIE!!!)

      Jeśli chodzi o nazwę, to ... fakt, jest wizualnie i werbalnie podciągnięta pod Kominka, ale było to w sumie zamierzone. Nie sądzę, że zasięg tej zabawy będzie tak duży, że doda Kominkowi jeszcze większego splendoru. A i ja się raczej nie podepnę pod jego sukces, jako że (mam nieśmiałe wrażenie) blogi z naszego kręgu zainteresowań nie zazębiają się nawet z czytelnikami (blogami czytelników) Kominka. Zresztą można potocznie nazywać tę zabawę 'finką', he, he, he.
      Twoje propozycje są urocze (Nie trzeba mieć wielkiej smykałki,ze bierz pióro i leć do 'Fidrygauki - moje ulubione :))), ale z drugiej strony, to ja będę tylko 'kawiarnią literacką', użyczającą gościny innym blogerom i koordynującą całą akcję.
      Zobaczymy. Jeśli w ogóle pomysł wypali, to 'się pomyśli' nad budowaniem marki.

      I na koniec kwestia kogoś znanego, kto miałby wyłonić laureata - temu mówię stanowczo NIE i to wcale nie dlatego iż nie znam nikogo znanego :))
      Otóż - przy całym szacunku dla Twojego pomysłu - zamieniłoby to całą zabawę w konkurs, a tego chciałabym uniknąć. Myślę, że świadomość 'oficjalnego' oceniania zniechęciłaby wielu ludzi (ale może się mylę, więc jak ktoś ma inne zdanie, to z chęcią wysłucham).

      'Miarodajny wynik' - miarodajnego wyniku być nie może, bo każdy ma różny gust i inny styl do niego przemawia.
      Moim celem (nie wiem, czy takim znowu łatwym do osiągnięcia) jest 'rzucenie tematu' i obserwowanie, jak został on 'ugryziony', a nie wyłonienie nalepszego literacko tekstu.
      A ankieta ma po prostu dać szansę innym (nie tylko mnie) na wybór tematów.
      w tej zabawie chodzi o ... oryginalność, humor, pomysł.

      Może zilustruję to przykładem z konkursu o Korczaku, w którym planowałam brać udział, ale jakoś tak się nie złożyło. Czytałam jednak z zaciekawieniem różne wpisy i naprawdę nie mogłam wyjść z podziwu, że tak różnorodnie można było podejść do tematu: od recenzji jednej z książek Korczaka, przez przegląd jego twórczości, gazetkę z getta, po ... list do Starego Doktora, który mnie zachwycił, choć może nie był idealnym kandydatem na głównego zwycięzcę, (ale wyróżnienie zdobył)
      http://funita.blogspot.co.uk/2012/09/list-do-korczaka.html


      Usuń
    3. Hm, no to cóż? CHWYTAJCIE SIĘ ZA FINKI, DZIEWCZYNKI! ;)

      Usuń
    4. Aaaaaaaa i zakradł się bład, jakieś "że" wpadło z kosmosu, powinno być:

      Nie trzeba mieć wielkiej smykałki, bierz pióro i leć do Fidrygauki! :)

      Usuń
    5. Może jeszcze być 'kpinka z kominka' :)
      A zatem 'Dziewczynki do finek (Chwytajcie się za finki, dziewczynki - super!)

      Usuń
  9. jak nazwa wskazuje, wprawka służy do wprawiania się
    żeby się wprawiać to to, co napisze musi zostać poddanie ocenie, jak wiesz
    no więc ta ocena wprawki to co to będzie, głosowanie blogerów czy jakieś konstruktywna autorytarna ocena Profesor Fidrygauki (ORT!, składnia!, powt.)? czy po prostu w komentarzach pod tekstem (można moderować??? :P )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, nie, nie kochana! Nie wrobisz mnie! :)))
      Żadnych korekt, żadnych konstruktywnych i niekonstruktywnych krytyk, żadnych ocen.
      To będą AUTO-wprawki.
      Chętni będą komentować, a głosowanie w ankiecie będzie miało za zadanie wyłonić najoryginalniejsze ujęcie danego tematu i dać szansę różnym osobom na zapodanie kolejnego tematu.

      Usuń
  10. Ja się piszę na pisanie, już mam pomysł, gorzej z czasem, ale dam radę! Banerek już wkleiłam, jego widok z pewnością będzie mnie mobilizował do działania. Fajny pomysł i jak widzę spotkał się ze sporym odzewem. Pozdrawiam gospodynię i wszystkich czytelników tego bloga!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sukienko! Jesteś szybsza od światła!
      Super, bardzo, bardzo się cieszę i zazdroszczę pomysłu. Ja na razie mam totalną pustkę w głowie :)
      Z utęsknieniem czekam na wpis o jakichś tajemniczych lombardyjskich szklankach lub mediolańskich monetach, albo ... o czymś zupełnie, niespodziewanie innym :))))
      Pozdrawiam!

      Usuń
  11. Wchodze w to. Pisanie na zadany temat bylo dla mnie zawsze nieopisanym cierpieniem.
    Czemu mam miec latwo? :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma 'letko', Kaczko, nie ma 'letko'.
      Wspaniała wieść!
      A zatem ... owocnego cierpienia :)


      Usuń
    2. Malo mi zyla nie poszla. Popelnilam :-)
      Ciagle w konwencji, ale moze przy trzydziestej wprawce wezme sie za bary z sonetem, albo powiescia historyczna :-)

      Usuń
    3. Kaczko!
      Też masz niezłe tempo!
      Bardzo się cieszę. Widzę, że i Dynię wciągnęłaś do zabawy :))))
      Moim zdaniem i sonet i powieść historyczna nie powinny być Ci straszne, szczególnie, że zniosłam limit słów :)
      Ach, jak ja Was lubię!

      Usuń
  12. Świetny pomysł! Postaram się coś napisać - termin na tyle przyjazny, że powinienem zdążyć :-)
    pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, Jonaszu! Czekam z niecierpliwością :)

      Usuń
  13. Fidrygauko, jeszcze nie wiem czy się włączę, czas mi się okropnie skurczył (chyba w praniu, bo niby gdzie?). Sądząc po ilości komentarzy, Twój pomysł już jest sukcesem (uważąj Kominku). Będzie a będzie do czytania.

    Czy mogę dorzucić taki pomyślik: niechby każdy tekst zawierał zajawkę na 140 znaków (lub jakąś inną konkretną liczbę), żeby w tym zalewie tekstów złapać wstępne rozeznanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Almetyno, zdecydowanie musisz zmienić pralkę!
      Pomysł chyba chwycił, bo dwa wpisy (ku mojemu bezbrzeżnemu zdziwieniu) już powstały!
      I jakże różne! To cieszy mnie najbardziej.
      Pomysł z zajawką jest bardzo fajny.
      Jak będę pisać wpis podsumowujący, z linkiem do ankiety, wstawię pod linkiem zajawkę z każdego tekstu.
      'Zalew tekstów' ... obyś była dobrym prorokiem :))))
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Pewnie parę osób zapomni o "zajawkach", czyli może i dobrze, sama będziesz je tworzyć, ale uciecha! Chyba że podopisują :-)
      Będę śledzić akcję, jest fajna. Ale jak kiedyś sobie zadałam bardzo dużo trudu i zrobiłam opisy i rysunki w ramach Liebster Award, wszystkie pochlebne, co oczywiste, skoro to byli moi faworyci, to spotkało mnie tyle przykrości, że wszystko skasowałam. I teraz mam uraz.

      Usuń
    3. Jeśli chodzi o zajawki, to robię je na bieżąco, tak by były gotowe na czas publikacji wpisu z ankietą. Dlatego po cichu liczę na to, że uczestnicy zabawy będą prezentować swoje wpisy przez cały czas trwania zadania, a nie dokładnie 29 grudnia :)

      Co zaś się tyczy Liebster Award, to już dokładnie nie pamiętam szczegółów, ale pamiętam, że bardzo oryginalnie podeszłaś do zadania i bardzo mi się podobało, więc nadziwić sie nie mogę temu, co piszesz. Przykrości? Ze strony nominowanych autorów?
      Aż mi się wierzyć nie chce! Szkoda, że skasowałaś ... :(

      Usuń
  14. No bardzo bym chciała... Tylko że ja pisać nie umiem. W sensie pisać "ładnie" i zazwyczaj to tekst krótki, mierny i oo taki se. Co jakiś czas porwę się na te klubowe na wygnaniu, jak je nazywam ale przyznam bez bicia że rewelacja to to nie jest. No czuje sama że kiepścizna. Ale umówmy się tak że poczekam chwilę, obczaję co i jak i jeśli się okaże że będę się czuć na siłach to dołączę. Fair enough?

    A co do Kominka to nie biorę faceta na serio. Czytam, owszem ale ta cała jego SŁAWA to tylko dobry zabieg marketingowy. Pierwszy deptał ścieżki polskiej blogosfery to i chwała się należy ;) Chyba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolino, ja w ogóle nie chcę słuchać takich głupot!
      Wiesz, w tej zabawie chodzi o to, by jakoś fajnie ugryźć temat. Dwa teksty, które już się pojawiły (Sukienki w kropki i Kaczki) są bardzo od siebie różne, a jednocześnie są bardzo w stylu ich autorek. I to jest fascynujące.
      Jak zwykłe słowa potrafią spowodować wiele skojarzeń, jak te skojarzenia można ciekawie połączyć i jeszcze wpasować w tematykę swojego bloga.
      Spróbuj. Na pewno dasz radę!
      Oczywiście nie namawiam na siłę, bo - co podkreślam z całą mocą - ma to być zabawa, a nie ciężki obowiązek.
      Także fair enough!
      Czekam cierpliwie.

      Kominka nie czytuję, choć (z czego nie robię tajemnicy) raz na ruski rok do niego zajrzę. Moim zdaniem ma parę ciekawych spostrzeżeń odnośnie blogowania, ale jest to przedstawione w tak bufonowaty (i co gorsza NIESPÓJNY) sposób, że w sumie trochę szkoda, bo jednak faktycznie parę ścieżek poprzecierał i mógłby przekazać trochę konstruktywnych uwag posługując się ładną polszczyzną, a nie rzucać za przeproszeniem 'gównami', kalkami z angielskiego i operować językiem na poziomie gimbazy.

      Usuń
  15. Fidrygauko widzę że jestem pierwsza....dzięki Tobie spłynęło na mnie natchnienie i udało mi się zwerbalizować to, co czasem mi chodziło po głowie...Dziękuję! A oto efekt finalny. http://sukienkawkropki.blogspot.com/2013/12/szklanka-telefon-i-moneta.html

    OdpowiedzUsuń
  16. Przepraszam że się tak pośpieszyłam ale jak każdy grafoman musiałam natychmiast podzielić się tym co mi zagrało w duszy, może potraktuj to jako wpis poza konkursem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sukienko, nawet sobie nie wyobrażasz, jak się cieszę, że napisałaś swój wpis i że napisałaś go tak szybko, bo w mojej głowie już miałam czarny scenariusz, że mimo tak wielu pozytywnych głosów (co mnie oczywiście niezmiernie cieszy) w efekcie końcowym nikt się nie zdecyduje.
      A tu proszę! Taka niespodzianka.
      To zresztą też mnie zainspirowało to małej modyfikcji regulaminu (usunęłam zapis o długości wpisów), bo stwierdziłam, że właśnie przez to, że nie wszyscy uczestnicy będą zostawiać pisanie na ostatnią chwilę, będzie dużo czasu na spokojne przeczytanie wszystkich wpisów.
      A teraz już dołączyła do Ciebie Kaczka, która też się uwinęła szybciutko.
      Naprawdę jestem pod wrażeniem :)))

      Usuń
  17. Sukieneczko, wszystko super, nic za wcześnie, nic poza konkursem. Opowiem później, bo muszę pędzić :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Przyszłam z polecenia Eli, sukienki-w-kropki;)
    Podobny pomysł od lat realizowany jest przez grupe warszawskich ( i nie tylko) fotoblogerów - każdego 20 dnia miesiąca publikują wpisy o wcześniej ustalonym, w głosowaniu, temacie;
    oczywiście sa to foto-wpisy.
    Ponieważ czasem tez mnie 'pióro swędzi', przyglądnę się Waszej zabawie, a potem może się przyłączę?

    A na razie życzę sukcesów;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Ikroopko :)
      Wiem, że mój pomysł nie jest jakiśtam super odkrywczy.
      Różne zabawy fotograficzne znam trochę z Flickr'a, w których swojego czasu uczestniczyłam.
      A jeśli masz wprawę w zdjęciach i do tego 'swędzi Cię pióro', to myślę, że prędzej czy późnej się skusisz :)
      Póki co życzę przyjemnego przyglądania się :)

      Pozdrawiam, serdecznie.
      Moim zdaniem foto-wpisy mogą być jeszcze trudniejsze, bo tu 'wydobywasz' pomysł z głowy, a w przypadku zdjęć, musisz jeszcze znaleźć obiekt :)))

      Usuń
  19. Ostatnio (jakies dwa miesiace temu mniej wiecej) ktos podlinkowal mnie w komentarzach u kominka. Do tamtego dnia zylam w blogiej nieswiadomosci o jego istnieniu. Nadal go nie czytam, bo po co? Taka blyskotliwa blogowo-pseudoliteracka masturbacja (bo nie wiem jak inaczej nazwac jego tworczosc, tfurczosc?) nie bardzo mnie interesuje.
    A w rzucaniu finkami moze i wezme udzial, bo mam cos do powiedzenia na temat telefonow. Wiec i o szklankach przy okazji moglabym i o monetach tez.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej!
      Ja też miałam podlinkować Twój wpis (choć ode mnie nie miałabyś takiej ilości wejść jak od Kominka :)))), bo nie ukrywał, że poruszył mnie Twój wpis o pogrzebie kota. Nie dlatego, że ja sama z kotami jestem mocno na bakier (boję się ich i niestety mocno się nie lubimy), ale przyznam, że cała ceremonia mocno mnie zszokowała. A że sama miałam ostatnio przejście (=zakończone niestety zejściem) z naszym królikiem, to temat był mi bliski.
      Nie chciałam jednak pisać w moim zdumieniu w komentarzach bo wydawało mi się to nie na miejscu.
      Nie ukrywam, że długo, długo nie mogłam wyjść ze zdumienia nad całą ceremonią.

      Ale to tak na marginesie.
      A wracając do meritum sprawy: bardzo serdecznie zapraszam do 'porzucania finkami'. Z chęcią przeczytam o japońskich(?) telefonach :)

      A Kominek ... faktycznie, nie piszmy już o nim więcej, bo rzeczywiście zrobimy mu zbyt dużą reklamę :)

      Usuń
  20. Bardzo się cieszę, że z jakichś ogólnie negatywnych emocji (irytacja kominkowym stylem) wyszłocoś bardzo pozytywnego i fajnego :) Będę śledzić, co się tu dzieje i - kto wie - może sama też kiedyś coś napiszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Niepiśmienna,
      Ty to dopiero będziesz miała przed sobą nie lada wyzwanie!
      Bo najpierw musisz nauczyć się pisać :)
      A tak na poważnie, to obserwuj, szukaj inspiracji i PISZ! :)
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  21. Świetny pomysł:) Z przyjemnością poczytam teksty zainspirowane zabawą.
    Być może i sama się odważę, jeśli czas pozwoli.
    Pierwsze skojarzenie z tematem... kryminał;))
    Pozdrawiam i kibicuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Alcydło Kr,
      Kwestią jest tylko dopracowanie szczegółów: czy moneta była motywem, a telefon narzędziem zbrodni, czy może zabito szklanką, a telefon stanowił alibi dla głównego podejrzaniego i ... już masz wpis gotowy :)
      Na razie życzę w takim razie miłego przyglądania się i jak czas pozwoli - zapraszam do zabawy :)

      Usuń
  22. Witaj, zafascynował mnie Twój wpis, ponieważ jesteś pierwszą osobą na jaką trafiłam, która nie popłynęła w zachwycie nad Kominkiem i jego książką. Do mnie jego prawdy objawione jakoś nie trafiają, ale przecież w sumie nie muszą. O książce czytałam w samych superlatywach, ale jakoś po nią nie sięgam na razie. Chyba lubię iść pod prąd;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym razem to Ty mnie zdziwiłaś! Naprawdę, tylko same pochlebstwa? Zapewniam Cię, że w kręgu blogów zaprzyjaźnionych jest nas dużo, dużo więcej. Choć negatywnych opinii też raczej nie doświadczysz, jako że również mało kto czytał 'miszcza' :)))
      Ja, jako samozwańczy badacz blogosfery, rozumiesz, muszę z zawodowego obowiązku.
      I jak już się zbiorę w sobie i napiszę te obie recenzje, to przekonasz się, że nie czytając jego książek, wiele nie straciłaś. Naprawdę.
      Ps. A ludzie piszą w superlatywach, bo przecież krytyka od razu czyni z ciebie brudnego, zazdrosnego i zakompleksionego hejtera :)

      Usuń
  23. To ja mimo, że piszę bloga już od paru lat jestem bardzo zacofana bo Kominka nie znam. Pomysł super. Brałam już udział w blogu o zabawkach gdzie byłam jedną z wielu piszących tam, ale blog przestał funkcjonować. Jak mi się uda, to coś napiszę ale nie obiecuję,bo ostatnio ciężko u mnie z wolnym czasem i "pisaniem".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lui, Lui, Lui, popraw się dziewczyno! :)
      Mam nadzieję, że się przyłączysz, jak nie 'tą razą', to następną.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  24. A ja bym się chętnie pobawiła.

    OdpowiedzUsuń
  25. O Kolejna Osoba. której nie pasuje Kominek!
    A myślałam, że tylko ja mam takie odczucia, które celnie ubrałaś w słowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety chyba Finka się nie zreaktywuje, choć mam w zanadrzu jeden zaskakujący zwrot akcji.
      W zakładce bocznej pt. Finka z kominka są dotychczasowe tematy.
      Moim zdaniem to była świetna akcja i nie ze względu na osobę inicjatorki, ale właśnie na niesamowitą różnorodność wpisów.
      Polecam lekturę w wolnym czasie, he, he, he :)

      Usuń

Niepisanym prawem tego bloga jest lista komentarzy dłuższa od samego wpisu - uprasza się o podtrzymywanie tradycji:)

 
Back to top!