Searching...
środa, 23 listopada 2011

We live in Russia

Nie mogłam się powstrzymać.
Mój syn tak się wczuł w rolę, że - zobaczywszy, iż mamusia opublikowała zdjęcia z jego poprzedniej książeczki w internecie - przyniósł kolejną z tej serii.
Tym razem o życiu w Kraju Rad.
I jest równie ciekawie.
Przede wszystkim - dla odmiany - w Rosji wszyscy mieszkają w miastach, a dobrobyt jest tak wielki, że nawet rzeźby pokryte są złotem.
Tanya i jej brat Yuri mieszkają w Leningradzie i mogą na co dzień zachwycać się dziedzictwem kulturowym Rosji.
Leningrad to Wenecja północy (wyglądająca na trochę opustoszałą, ale ... załóżmy, że wszyscy są w pracy, a nie żyjąc z zasiłków, nie snują się po mieście jak dzień długi)
Rosjanie kochają pomniki - poetów, pisarzy, malarzy i innych ludzi sztuki.
Najczęściej spotykanym jest pomnik Lenina Puszkina.
Rosjanie są wielbicielami muzyki.
Kochają też historię i wielką wagę przywiązują do wiernego jej przedstawiania
(stroje z epoki, itp.; o łagrach i zsyłkach książka nie traktuje)
Historia historią, ale stawia się tu też na nowoczesność. Tanya i Yuri jeżdżą do szkoły autobusami na prąd albo poduszkowcem :)
... a zimą, w ramach podtrzymywania tradycji - Troyjką
Tradycję podtrzymują też babushki - pewnie książka by je pominęła, gdyż kłócą się nieco z całokształtem, ale światowy przebój Kate Bush (mówiący o zgołą innej babooshce, ale nie wnikajmy w szczegóły) na zawsze już umieścił je w globalnej świadomości
Szkoła trwa tylko do południa
(ooooo, Harry i Emily chyba w tym momencie zielenieją z zazdrości) ...
... bo po południu wszystkie dzieci chodzą się bawić i rajcować. I jeszcze są za to nazywani pionierami - grunt to budowanie pozywynego obrazu własnego od dzieciństwa (w UK to jakieś tam Brownies czy Cubs - no też mi coś!)
Ale za to też noszą mundurki - co za pokrewieństwo dusz :)
Zimy w Rosji są mroźne. W klapeczkach nie wyjdziesz!
Dzieci dla zabawy łowią w przeręblach rybki. Nie, że z biedy, czy coś, bo przecież nie może być mowy o biedzie w kraju, gdzie każdego stać na futro z szynszyli, nawet dzieci :)
Zresztą zima Rosjanom nie straszna. Oni w ogóle nie marzną. Wręcz uwielbiają przesiadywać w swoich futrach w parkach i ... jeść lody.
Zima wszystkich hartuje i wzbudza ducha współzawodnictwa, a także przyczynia się do rozwoju sportów zimowych.
O zimnej wojnie nikt tu nie słyszał ...
Nie wszystkie budynki są tak reprezentacyjne jak Ermitaż, co nie zmienia faktu, że ludzie żyją w zgodzie i harmonii.

Mieszkamy w Rosjii - krainie wiecznej szczęśliwości :)


0 comments:

Prześlij komentarz

Niepisanym prawem tego bloga jest lista komentarzy dłuższa od samego wpisu - uprasza się o podtrzymywanie tradycji:)

 
Back to top!