Searching...
poniedziałek, 11 lutego 2013

chwilowa przerwa w nadawaniu

Kochani Czytelnicy,

Spotkało mnie dziś coś bardzo, bardzo, bardzo przykrego.
Coś niewiarygodnego.
Coś, co muszę sobie przemyśleć i dać sobie czas, by ochłonąć z totalnego szoku.

Nie jest to nic związanego ani z moim zdrowiem, ani z moją rodziną.
Generalnie świat się nie zawalił, choć zatrząsł się porządnie.
Zatrzęsło się też moje przekonanie w to, że można wierzyć ludziom.
Jest to dla mnie kosztowna i nieoczekiwana lekcja życia.

Na pewno się z tego wyliżę, ale potrzebuję czasu.

Dlatego muszę na chwilę zniknąć.
Jestem zmiażdżona.

Piszę Wam o tym w kontekście mojego wpisu o konkursie na Blog Roku - w jednym z komentarzy Lui napisała, że jedna z blogerek tak się zniechęciła po przegranej w konkursie, że straciła chęć do pisania. To absolutnie nie jest przyczyną mojego (chwilowego) zawieszenia pisania, choć się zbiegło czasowo.

Na pewno do Was wrócę.

Na razie jednak zastanawiam się, jak mam się zmotywować, by jutro wstać z łóżka i pójść do pracy ...

Proszę, nie zgadujcie ...

Może kiedyś to opiszę.

A może nie.




   

poniedziałek, 11 lutego 2013




2013/02/11 21:08:05
Kochana Fidrygauko, trzymaj się. Wiem, jak potrafią podłamać takie udzielane przez życie lekcje, w których uczymy się, że świat nie jest fajny, a ludzie bywają źle... Mam nadzieję, że cokolwiek się zadziało, nie masz kłopotów. Trzymam kciuki za to, by Ci się wszystko poukładało. A jak się poukłada, to do nas wrócisz.

2013/02/11 21:18:23
Przykro :-S może mi łatwiej, bo ja wierzę w zło w człowieku, więc nie oczekuję od ludzi niczego dobrego... a może moja lekcja jeszcze nie nadeszła.

Wstaniesz i pójdziesz. Do pracy. Między ludzi (niestety). Nie ma rady, das Leben ist kein Ponyhof. A jutro przynajmniej nie poniedziałek :-)

2013/02/11 21:45:46
Dokladnie. Bo ja nie lubie qqqqqrna poniedzialkow. Zyj, wiesz w dobro, ale nie watp w zlo. Latwiej zniesc rozczarowania. Sciskam!!!

2013/02/11 22:44:52
Oj rety o.O Trzymaj się ciepło, otrząsaj intensywnie i wracaj!

2013/02/12 06:59:27
Fidrygauko - rozumiem, szanuję. Wiedz, że jestem tu, czekam cierpliwie, mocno trzymam za rękę i wysyłam dwa fedexy mocy i uśmiechu. Trzymaj się

2013/02/12 08:52:35
To co cię spotkało, to zapewne rzecz poważniejsza, ale by cię rozbawić też się przyznam, że odkąd nie zakwalifikowano moich tekstów na wrocławskie konkursy rzuciłam pisanie powieści :D

2013/02/12 12:49:37
Przykro mi, że tak cię coś przygniotło. Trzymaj się póki co i wracaj do nas jak będziesz miała siłę.

2013/02/12 20:36:59
trzymaj się dzielnie, ja z kolei trzymam kciuki, żeby wszystko się ułożyło po Twojej myśli

2013/02/12 23:24:05
Trzymaj się, gdybyś potrzebowała wsparcia, pisz, a my cierpliwie poczekamy. Pozdrawiam Ewa

2013/02/13 07:42:16
Fidrygauko, bardzo mi przykro!
Miazgi są straszne, ale co nas nie zabije to nas wzmocni.
Liż rany tak długo, jak to konieczne.
Trzymaj się!

2013/02/13 09:45:00
ochh. Trzymaj się, pamiętaj nie ma sytuacji bez wyjścia i z czasem będzie lepiej.

2013/02/13 12:31:31
W takich przypadkach jak twój "oddaję" sprawę losowi - jak do tej pory mnie nie zawiódł, raczej prędzej niż później "mści" się na tych którzy mnie skrzywdzili,
A ja, bez ubrudzonych zemstą rączek, przyglądam się temu z boku
Z całego serca życzę ci, by i to co ciebie spotkało pomścił los
Gość: edyta1972, host86-145-204-220.range86-145.btcentralplus.com
2013/02/15 20:48:49
Trzymaj się i nie trać wiary, bo w życiu wszystko się może zdażyć. Choć słowa pociechy mogą wydawać się banalne, to są szczere. Twoi stali czytelnicy będą na Ciebie czekać, a ja jako nowa czytelniczka poszperam sobie tymczasem w archiwum.
czekamy
pozdrawiam serdecznie

2013/02/17 17:58:59
Obtulam.

2013/02/19 02:34:23
Kochani, dzięki za wszystkie komentarze i wsparcie.
Postaram się wkrótce odpowiedzieć bardziej indywidualnie :)
Jeśli chodzi o lizanie ran, to ... liżę i liżę.
Ale goją się dość łatwo. Zaskakująco łatwo (Choć może to tylko wyparcie, sztuczki, mechanizmy regulacyjne, broniącą psychikę przed rozpadem?).
To chyba przychodzi z wiekiem :)

2013/02/20 11:53:52
@ All,
Dzięki jeszcze raz za słowa wsparcia, uściski itp. Mimo, że znamy się tylko wirtualnie, to naprawdę pomaga. Świadomość, że ktoś tam po drugiej stronie ekranu przez chwilę o tobie ciepło pomyśli.

@ Żono, kłopotów jako takich nie mam, ale zamknęły się przede mną pewne drzwi, do miejsca, które było moim marzeniem. No cóż, teraz muszę zweryfikować marzenia i napisać sobie plan B. Problem w tym, że jakoś mi się nie chce ...
Ale lekcja cenna. Na wielu płaszczyznach. Bolesna, ale niezapomniana.

@ Nemuri, ja też raczej zakładam, że ludzie nie są ... idealni. Jednak, gdy się zna kogoś przez parę dobrych lat i doświadcza się od niego wsparcia, lojalności i współpracy (czasami w trudnych okolicznościach), to usypia to trochę czujność. I cios w takim momencie jest równie nieoczekiwany, co bolesny.

@ Zapiski szwedzkie, w pewnych okolicznościach wtorek nie jest pocieszeniem :)
Do pracy oczywiście poszłam i zagryzałam wargi, żeby się nie poryczeć. I stwierdzam, że opanowywanie emocji wciąż jeszcze mi kiepsko wychodzi ...

@ Veni, otrząsam się, choć skąpałam się nie w odświeżającej wodzie, ale w mule i szambie - a to trochę trudniej schodzi z sierści. Czasami trzeba poczekać, aż wyschnie i się wykruszy. Ja jestem na razie na etapie schnięcia ...

@ Berberysku, paczka z mocą i uśmiechami dotarła i pomogła (przynajmniej jako pierwsza pomoc, bo rany nadal się goją :))

@ Bezcielesna, wracaj do pisania powieści! :)

@ Red adelka, wracam powoli, bo pisanie mnie relaksuje i jest pewną odskocznią, choć skakać z ciężkim bagażem nie jest łatwo (powoli jednak pozbywam się balastu)

@ Aotahi, dzięki za kciuki. Na razie nie dość, że się nie układa po mojej myśli, to wygląda na to, że drzwi w pewnym kierunku zatrzasnęły się na dobre. Ale może, niczym Pan Samochodzik w poszukiwaniu skarbu Templariuszy, znajdę jakieś tajemne przejście?

@ Ewo, dzięki. Jak widzisz, nie kazałam Wam długo czekać :))) Czy ja już kiedyś pisałam o terapeutycznej roli bloga? :)))

@ Ren-ya, czasami taki cios między oczy dobrze robi. Boli cholernie, ale faktycznie się przydaje, chociażby po to, by nauczyć się unikać podobnych w przyszłości. Na razie zbieram potrzaskana kawałki i ... wyrzucam je do kosza. Nie będę ich zlepiać. Kupię sobie nowy zestaw klocków. Za jakiś czas.

@ Lui, nie ma sytuacji bez wyjścia i oczywiście ludzie przeżywają większe tragedie. Moja, to właściwie nie żadana tragedia. Ot, parę ciosów. Pozbieram się, co do tego nie ma wątpliwości. Ale chyba nigdy nie zrozumiem motywów ...

@ Ninga, ja też nie dyszę żądzą zemsty. A los bywa okrutny. What goes around, comes around. Co człowiek sieje, żąć będzie. Ja nie będę siała zemsty. Ale to, co posiała tamta osoba, na pewno wyrośnie na jej poletku. Na jej własne życzenie.

@ Edyto, świat idzie w takim kierunku w jakim idzie: co raz więcej egoizmu, egoentryzmu i bezwzględności. Takie lekcje może i są bolesne, ale są niezłą zaprawą w boju o przetrwanie. Nielojaności, fałszywości, ciosów w plecy i bezinteresownej złośliwości nigdy nie pojmę i nie zaakcetuję, ale może uodpornię się trochę na kolejne (na pewno nieuniknione) ciosy.
Miłego szperania w archiwach :))

@ Bebe, moc obtulania kojąca :)

0 comments:

Prześlij komentarz

Niepisanym prawem tego bloga jest lista komentarzy dłuższa od samego wpisu - uprasza się o podtrzymywanie tradycji:)

 
Back to top!